On Fri, 13 Dec 2002, Lukasz Piotrowski wrote:
> Podczas modernizacji linii kolejowych zawsze ucierpia mieszkancy "malych
> dziurek" polozonych przy linii. Przyklad: E-20. Po prostu zlikwidowali tam
> kilka stacyjek, zeby nie przeszkadzaly :( I teraz osobowy zatrzymuje sie
> co 15 kilometrow :(
Znam E-20 tylko na odcinku Warszawa - Sochaczew (no i troszke
Warszawa - Siedlce). Tam srednia odleglosc miedzy przystankami jest
na pewno mniejsza.
> A te stacyjki (chodzi mi o te mniejsze) to moze i sa
> bardziej zadbane, ladne perony itd. Ale co z nich zostalo? Po prostu dwa
> tory i polozony po obu stronach peron. I nic poza tym. Zadnej kasy
> biletowej, nawet wiaty, zeby sie schowac. Zostaly tylko gole, lyse perony.
Moze nie znam wszystkich "stacyjek", ale mam wrazenie ze wiaty sa
standardowym wyposazeniem tych peronow. Wandale je potem niszcza - ale
czy to wina modernizacji?
Brak kasy biletowej... na pewno dla podroznych to mniej wygodne, ale
wierze, ze koszty utrzymania takiej kasy moga byc dosc wysokie, a ja
chce zeby kolej byla jak najmniej nierentowna. Bilety mozna kupic w
pociagu bez doplaty, a okresowe kupuje sie raz na jakis czas i mozna
to zrobic na wiekszej stacji.
A tak w ogole kasy sa zamykane nie tylko na modernizowanych liniach.
> A co Wy o tym myslicie???
Mysle, ze mieszkancy miejsowosci polozonych przy glownych szlakach
kolejowych nie martwia sie czy od owego rozkladu jazdy ich linia
pojada jeszcze jakies pociagi, co najwyzej moga ponarzekac na zle
skomunikowania albo postoje spowodowane wyprzedzaniem przez ekspresy.
Ale osobowe i tak jezdza tam 100 km/h, co jest rewelacja w stosunku do
tych niemodernizowanych linii lokalnych.
Narzekanie na modernizacje to lekka przesada... chyba typowo polska -
zawsze znajdzie sie jakas wade i powod do narzekania.
Pozdrawiam,
--
Patryk Czarnik
Prudnik, Warszawa
mailto:pat...@w.pl GG:1171030
http://www.patryk.w.pl
|